Na twarzoksiążce nastąpiły spodziewane z dawna zmiany, teraz już nie mogę wybrać, jak wygląda mój profil, oni bardzo chcą, żebym bardziej był zdjęciem niż słowem - wyraźny sygnał, żeby odezwać się tutaj. Nawet jeśli miałbym pisać o twarzoksiążce właśnie - bo zdarzyła się tam ładna rzecz, to dlaczego mam nie napisać. W piątek dostałem zupełnie niespodziewanego mejla od dziewczyny, z którą spotkałem się cały jeden raz w życiu, a był to mejl z noworocznymi życzeniami w formie kartek. Wydumałem sobie, że pewnie ma jakiś sprytny program czy aplikację do synchronizacji kontaktów z fejsa i stąd wie, gdzie słać mejla, bo ja jej przecież nie podawałem, a wątpliwe, żeby specjalnie wbijała na profil do mnie spośród kilku setek znajomych. Światowa to jest bardzo dziewczyna. Akurat obudziłem się po zejściu w pracy (to znaczy drzemce obiadowej, ale raczej kiepsko się wtedy czułem) i tak mnie ta niespodzianka ucieszyła, że wymyśliłem skomponować jakąś kartkę w odpowiedzi. Jaką miałem frajdę ze składania, a ona ponoć równie wielką frajdę z takiej odpowiedzi, oraz - jakie to wszystko było proste. Ładnie.
W jakimkolwiek miejscu bym nie pisał, choćby było to tylko i wyłącznie moje miejsce, po dłuższej nieobecności odczuwam obowiązek usprawiedliwienia się. Całe lata pamiętników, przerwa, powrót - No, więc, tego... Bez sensu. Coś tam pisałem po drodze, to jest udało mi się zarejestrować na forum, które kiedyś już wspominałem, towarzystwo jest dość hermetyczne, głowy pełne zupełnie nieżyciowych informacji (no bo komu na co się przyda dogłębna znajomość historii świata gry?), wciągnęło mnie to na kilka dni. Myślałem na przykład już w ubiegły poniedziałek, żeby coś napisać tutaj i najlepiej właśnie w poniedziałek, żeby mniej to było smutne, bardziej wyspane, ale zamiast tego analizowaliśmy kilkanaście zeskanowanych z zagranicznego periodyku obrazków. To znów odkrywanie Ameryki - jak to fajnie, że ktoś mnie czyta i odpowiada, dopowiada w temacie, który nas tam wszystkich naprawdę jara, nawet jeśli po czwórce do zapowiedzi podchodzimy sceptycznie.
Za to właśnie przed poniedziałkiem (tamtym) działo się dla odmiany prawdziwe życie, czyli tak zwane spotkania towarzyskie. Działo się już w tą marudną środę, bo udało się spotkać ze Smoczym, który przyjechał na kilka dni z Niemiec. Od pół roku nie było takiego spotkania, to znaczy właściwie od kiedy wróciłem w ubiegłym roku z Offa. Pełen skład, mieszkanie już chyba nie tak studenckie jak kiedyś, ale wciąż tak samo zaprzyjaźnione. Świetne uśmiechy dziewcząt, nawet pomysł, żeby iść na sanki, tylko jakoś sanek brak. Czarna Mewa już snuje plany wakacyjne, jechać gdzieś i bez niczego, i byczyć się wspólnie nad jeziorkiem. Żeby nie ten brak snu, to bym dłużej korzystał, a nawet korzystałbym pomimo braku snu - tylko że ja miałem niedomiar snu, ale nadmiar bólu głowy - odpadłem o północy i wreszcie coś śniłem przez więcej niż dwie godziny.
Nazajutrz drugi biegun - Dwie Kalorie zapraszał do kawiarni. Nigdy sobie siebie w kawiarni nie wyobrażałem, odwiedziłem chyba dwa razy w życiu z Niedodzwanialną, jestem zdecydowanym zwolennikiem herbaty w domowym zaciszu. Więc pewnie się zestresowałem, bo gdzie to i jak to znaleźć, i w ogóle przegapiłem wiadomość, że nie spotykamy się w kawiarni, tylko pod dworcem, skąd razem dotrzemy. Czyli oni czekali na mnie, a ja na nich - dobry początek! I to jeszcze oni docierali do mnie, strasznie kiepskie uczucie, kiedy czekasz na grupę, której w większości w ogóle nie znasz - lepiej na odwrót, kiedy się samemu dociera, wbija w spotkanie. A jednak - to też był dobry wieczór, na tyle dobry, że prawie zapomniałem o czynionych na forum rozkminkach, choć przecież był to pewien punkt przełomu w temacie. Inna sprawa, że po powrocie do domu przez dwie godziny tłumaczyłem wymyślony alfabet, upierając się przy samodzielnej zabawie, a nie na gotowe.
Może zacznę częściej pisać, kiedy już skończę do spółki z Katastrofą brnąć przez Lamerskie Wprowadzenie do Pythona. W ogóle nie opłacało się przestawać być studentem, skoro sesja mnie nie mija, ale cóż, na pewno trudniejsze to łamigłówki niż puzzle ze smoczego alfabetu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.