Ruszyłem się na miasto ale chyba już mam dość. Rynek Nowego Miasta, obok siada typ i bajeruje dziewczynę upadkami z drzew, gdzie fartownie zahacza nogami, oraz skokiem rowerowym: siostra na komunię dostała taki ze sprężyną ale trefny musiał być, bo pękła jak skoczyłem z górki. A jeden kolega już nie żyje, zaplątany w wodorosty. Dziewczyna podłapuje ten flirt w stylu danse macabre - kiedyś miałam nogę w szynie. Teraz jest szczuplejsza. Jak się przyjrzysz. Na razie się powstrzymuję. Ale chyba muszę uciekać już. Dalej, dalej, nogi (o równej szczupłości) Gnuśnego.
czwartek, 6 czerwca 2013
sobota, 1 czerwca 2013
[FB] Czy kiedyś zapomnę, że chodzi o Plac na Rozdrożu?
Chciałem napisać, że rozedrgany kwiecień maj, to była ostatnia taka szansa w tym roku. Nie mogłem znaleźć w sieci pliku dźwiękowego, może to jakaś oznaka starości, nie umieć w sieci znaleźć piosenki. Trudno, nocą wędrowaliśmy dziś wśród pomarańczy na rozdrożach, to może nieco bardziej pretensjonalne, ale wciąż działa.
Subskrybuj:
Posty (Atom)