środa, 13 czerwca 2012

[FB] Tak było po meczu euro

Błąd Gnuśnego polegał na naiwnym założeniu, że z tramwaju kończącego kurs w Zajezdni Żoliborz przesiądzie się w autobus na Białołękę. Tymczasem autobus z Młocin nie bardzo był w stanie otworzyć drzwi dla Gnuśnego. Więc Gnuśny idzie mostem - z szalikiem na szyi i lękiem wysokości pod pachą. Do przodu Gnuśny!

Gnuśny ze wstydem przyznaje, że po piętnastu metrach zawrócił. Oczewidno nadał zdarzeniu zupełnie niepotrzebnego dramatyzmu - bo autobusy kursują do drugiej dziś. Ale Gnuśny czeka tylko raz. A i to z trudem. Wyszorował dłonią niemal całą barierkę, Gnuśny i pustota, oczywiście poza pędzącymi z lewej potworami, wierzgającymi, warczącymi, spychającymi w przepaść samym świstem. Ale Gnuśny Czarna Dłoń żyje, całkiem mocno to dla odmiany czuje i kontynuuje marsz ku domowi, chłonąc trochę - życie. Z braku lepszego hasła zakrzyknijmy - Bocian, bocian! Taka to radość.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.