No nie jestem. W zarządzie na pewno nie jest też Pan Marek, który podszedł do mnie, kiedy przystanąłem z telefonem. Pan Marek zapytał czy nie mamy makulatury jakiejś na zbyciu, więc pewnie trochę sprawiałem wrażenie, że jestem. Ale jak już ustaliliśmy, jednak nie. Pan Marek od piętnastu lat jest na ulicy. Nie wygląda - twarz ogorzała, pięćdziesiąt sześć lat, schludny, zielone polo, jeansowa kurtka, buty bardziej szałowe niż moje. Tak chodzi i zbiera, zarabia jakieś pieniądze, choć podatków nie płaci. Przeprasza, że tak nieładnie mówi, choć mówi bardzo ładnie, nawet pomimo braku zębów w dolnej szczęce (niby będą mu operować oczy, ale trzeba też było wyrwać te zęby #jaskraczyinnazaćma #toskomplikowane), śmieje się, że chciałby pracować w radiowej trójce. Na ursusie kiedyś był, w ośrodku, ale tam się nie da, bo nie każdy bez domu potrafi zachować kulturę, jak on. Do tego kiedy ktoś go tam obkichał, to pierwszy raz w życiu musiał brać antybiotyki, tak źle było. Więc mieszka na działce, w piwnicy, którą mu dali dobrzy ludzie. Ma tam światło, nawet telewizor ma (zarobił!) i radio, z wielkimi, jak to się mówi - zajebistymi! - głośnikami. To czego mu więcej trzeba? Tak chodzi, zbiera puszki, makulaturę i zarabia. A jak przechodzi obok tych tamtych - tu wskazuje w stronę kancelarii premiera - to czasem im coś nawrzuca. Np. Kaczyński kiedyś szedł z wielkim ochroniarzem, to go nie chciał przepuścić, a przecież taki sam człowiek.
- Panie Marku, ja tu tylko przelotem w przerwie od pracy, ale już będę leciał.
- Ha, to długą Pan ma przerwę. To gdzie Pan pracuje?
- Tam przy Rondzie Jazdy Polskiej.
- A tam! To powinno być Rondo Zadu Polskiego. Bo on odwrócony jest, ten pomnik, nie tam ludzie chodzą. Albo powinien się obracać i machać szabelką - tu Pan Marek pokazuje na wschód - Pan wie, o co mi chodzi, i tam też, i tam - tu Pan Marek wskazuje w stronę wspominanych gmachów mieszczących ważne i ważniejsze instytucje w okolicy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.