piątek, 8 lutego 2013

Korpotakilajf

W mijających tygodniach spadło na mnie wiele roboczych spraw, z których część pewnie wpasowałaby się świetnie między anegdotki pod ostatnim wpisem Orlińskiego, no ale nie wolno mi o tym nigdzie, za to zrobione być musi. To i szlajam się po nocach, wożę taksówkami za firmowe, bo normalnie się jednak nie wożę za bardzo, czasem o czwartej nad ranem. Oczywiście praca w późnych godzinach nocnych rządzi się swoimi prawami, ja nie mam zobowiązań, nie narzekam - na zdjęciu bóbr Maciej.

Dziś trafiliśmy z kolegą na jakieś stare pliki typu "z życia firmy". Ale nie żadna propaganda, nasze, jak powyższe. Mamy kilka zarchiwizowanych rebusów, jest tam Oddysey Dawn, czyli to już dwa lata temu. Było też God Is an Astronaut, które przywiodło mnie w niespodziewane miejsce. Ten obrazek ma astronautę z wielką szklaną kulą w miejscu hełmu i świetlistym, patrzącym trójkątem wewnątrz. Na pasie znak ryby, w tle Gwiazda Betlejemska, rakieta z krzyżem na czubie - seria oczywistych boskich wskazówek dla mieszkańców Europy środkowej. I kolega patrzy, patrzy, że kategoria muzyka, ale nie wspomina o kosmicznych podróżnikach, za to mówi, że kojarzy mu się z Brylewskim i Izraelem. Ja oczywiście nie wiem o co chodzi.

Za kilkanaście minut trafia mnie myśl, że kiedyś szukałem czegoś o Izraelu, miałem jakieś dyskografie pokitrane, sprawdzałem teksty, nie doszukałem się, nie odsłuchałem. A pisano mi w tych samych mejlach, co mam z nich książki - niczym się nie przejmuj, i jak śpiewał Izrael, głosuj na siebie. Więc walę do kolegi - Słuchaj, Ty słuchasz tego Izraela, znasz ich?
- No, tak, ze dwa lata temu byłem na koncercie, ogarniają się znów razem, dobrze grają.
- A mają jakiś kawałek z tekstem głosuj na siebie?
- Hmm, tak, jest taki, koncertowy, jego nie było na żadnej płycie, ale ciągle grają. Znaczy jest na koncertowej z '93.

No i faktycznie - jest.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.