poniedziałek, 30 czerwca 2025

To że masz paranoję nie oznacza że oni nie chcą cię dorwać (but in a good way, I guess)

Gdzieś po drodze zniknęła z zajęć Różyczka - choć nadal mamy sporadyczny kontakt na insta. Ogólnie rzecz biorąc, to nie wiem nic, nie powiedziała, dlaczego odpuszcza (znaczy powiedziała coś w co nie do końca wierzę, ale przecież sam mówiłem takie rzeczy też), no ale mam swoje podejrzenia, bo przecież był taki moment, że i ja odpuściłem. Opadło we mnie wszystko kiedyś, kiedy usłyszałem plotkę, że zadzieram nosa, od kiedy się uczę tańczyć też, a do tego robię przykrości instruktorkom.

Dżizaskurwajapierdoleitpitd - jak mógłby zadzierać nosa ktoś, kto z trudem patrzy na samego siebie w tych lustrach, a bez luster i tak czuje się jeszcze durniej?

Instruktorkom, czyli komu? No, Damie Pchełek, z którą relacja przecież wydawała się na przełomie 24/25 wreszcie całkiem wyregulowana i poprawna, a za chwilę kazała spadać na drzewo, czego nie da się powiedzieć w miły sposób, w jak ładne słówka by się tego nie ubierało. No i od razu te plotki. Przeszło mi po dłuższej przerwie, choć teraz to poza zajęciami unikam DP jak ognia. Wiem że Różyczka po drodze też miała z nią jakieś przygody, każdy sobie tę relację rozwiązuje po swojemu.

A może sobie dopowiadam bez sensu, ale przecież ciężko myśleć o tym inaczej, jeśli Różyczka była godzinową rekordzistką ptasiego teamu. I to pomimo wyjazdów!

W każdym razie ten zryw w kierunku celebrowania dnia urodzin pokazałem też na insta, wylistowałem pod tym kątem mniejsze grono, tj. mam tam kilka koleżanek z zumby, które czasem zapytają czy ze mną ok., jak mniej chodzę, to jest super, ale nie chciałem żeby wszyscy wiedzieli, że te urodziny mam. No więc Różyczka wiedziała, Lawyer Spice wiedziała, tyle. A kiedy wszedłem na drugi dzień na salę po przerwie spowodowanej zmordowaniem łydek, to na wejściu rozpostarła ręce do przytulenia Serce Sali, mam z nią taką historię wczesną z Kapitanem, że jest moją trzecią trenerką w tej dziedzinie.

Skąd to przytulenie? Tylko Różyczka mnie tak witała. Hej, no potrzebuję tego, jak każdy. Nie pytałem o szczegóły, choć paranoja jest taka, że te dziewczyny mają jakąś grupę wiadomości na temat dziecka specjalnej troski, znaczy mnie i może jednak wiedziała o urodzinach. Ostatecznie to chyba dobrze, c'nie?

-

Zajeżdżam się znowu, poszedłem wczoraj na zumbę, choć miałem w perspektywie trzy godziny u Cudownej. A dziś kolejne cztery. Nie wiem czy znów wczoraj Cudownej nie podpadłem, na wszelki wypadek złapię trochę dystansu, wejdę dziś do szkoły prawie równo z dzwonkiem, czasem mam wrażenie, że potrzebuje ode mnie odpocząć. To nie jest jakieś takie przerażliwione i drażliwe wrażenie, myślę że to jest ok., odczytać tak pewne komunikaty i odpuścić. Ja na lekach mniej się boję gadać, co mi ślina na język przyniesie, wcześniej bałem się gadać cokolwiek, to też trzeba w samym sobie podregulować pewnie, co warto, czego nie warto. Wiem, że bawią mnie często jakieś trzecie, czwarte kroki w żarcie o którym pomyślałem i wychodzę na dziwaka, dopiero tam zaczynam, nikt nie rozumie ocb. Albo zapamiętuję co ludzie mówili, później mi się to kojarzy, a im się kojarzy, że to może jednak kiepsko coś przypominać, wyciągać z innych zajęć. Pewnie powinienem być cichszy, wyjdę na tajemniczego!

Jest we mnie ta obawa, że za dużo entuzjazmu znów się skończy jakimś "idź sobie", trzy razy zastanawiam się, czy powinienem przerobić zdjęcie z przygotowań do pokazu na wersję z kamehamehami, ale jednak się decyduję. Czyli czasem jednak pomyślę, nie wszystko jest na rympał!

Jak to leciało, między bodźcem a reakcją jest miejsce na wolność wyboru?

-

Sypie mi się klawiatura, ma lekko ponad rok, chyba już nigdy nie kupię mechanicznej. Potrzebuję wymienić switch w lewym shifcie, albo wyczyścić, to ma być w sumie zaleta, że da się je samodzielnie serwisować. Może jeszcze będzie spoko. Próbowałem ostatnio wrócić do MS Designer Keyboard, ale brakuje przycisków nawigacyjnych do tekstu, uwielbiam ją, ale zostanie tylko na wyjazdy, bo jednak Home/End itp. to mój chleb powszedni, tym bardziej jeśli się wróciło intensywniej do blogowania (nawet na NWO!). Do tego niedawno kupione słuchawki bezprzewodowe coś się fochują i grają po cichu, sprawdzę czy aby restart telefonu nie pomoże, ale jeśli nie, to w sumie nie wiem co.

(Znalazłem właśnie że słuchawki mają własną oddzielną od telefonu regulację głośności, wszystko gra przynajmniej tutaj, uff!)

Pralka też wygląda jakby jednak coś było nie tak, wstawiłem dziś ją i znów trzeba było spuszczać wodę z filtra żeby otworzyć. Not cool, kiedy właśnie straciłem pracę, żeby się zaczynały sypać różne drogie rzeczy. Pewnie równolegle z szukaniem roboty warto rozglądać się za lokatorem.

Na razie napięcie rośnie, niestety. Zniknęła oferta pracy, która mnie jakoś interesowała, nawet nie zdążyłem spróbować. No ale recesja to recesja.

-

A urodziny były zupełnie fajne, bez zadęcia, bez spiny, zresztą przyjechałem do przyjaciół przede wszystkim zrobić naleśniki, zamówić pizzę na kolację i przez kilka godzin w ogóle nie byłem pewien, czy się przyznawać, co to za impreza. Ale jednak się przyznałem, postawiliśmy na pizzy świeczki, odśpiewano mi sto lat, ich chłopaki są wyćwiczeni po zjazdach rodzinnych, lecą bez końca tę upiorną piosenkę. Wcześniej pograliśmy w Wipeouta, ależ to jest dobre, może warto sprawdzić, czy ta wersja z PS3 może wreszcie już się dobrze emuluje na PC? No bo kupować PS5 czy nawet PS4 pod tę wersję odpicowaną na maxa to jednak głupio. A swojego PS3 z Krańca Świata nie zabiorę, na pewno korzystają częściej niż ja.

Może pogram na przełomie lipca i sierpnia, kiedy jadę do opieki nad kotami.

W ogóle historia dnia tamtego jest taka, że nauczyłem młodszego z chłopaków robić miotełkę, tj. taki ruch rodem z break dance'u, którego nauczył mnie ze trzydzieści lat temu Najlepszy Wujek Na Świecie. Kiedy to było, może miesiąc temu. No i teraz on to już potrafi na pewno lepiej ode mnie, a jak pokazał w szkole, to później występował z tą miotełką na jakiejś gali zakończenia roku chyba, gdzie dzieciarnia tańczyła.

Dumnym! To teraz trzeba samemu opanować flare... Żeby tylko się trzydziestodziewięcioletnie nadgarstki nie posypały. Kierunek plaża? No nie wiem, po poprzednim wciąż jeszcze się łuszczę. A o breaku też czasem rozmawialiśmy z Różyczką, że to by było super.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.