pon.
Dziwny dzień, pełen napięcia. To nie dzieje się tylko w głowie, to się rozlewa na całe ciało, właściwie to jakby promieniuje, jak, no, słońce, gdzieś od splotu słonecznego. Czy to stąd nazwa?
Ale wbicie na kilka godzin zajęć u Cudownej to zapomnienie. Jeszcze w drodze dużo irytacji, łażenie po sklepach za różowym t-shirtem, zgadaliśmy się na takie tego dnia. Im więcej ludzi wokół tym większy stres - centra handlowe to nigdy nie była moja filiżanka herbaty.
Przeminęło z tańcem.
wt.
Niewiele lepiej, w poszukiwaniu wytłumaczenia dochodzę do wniosku, że mimo planu żeby nie przejmować się nikim, jednak się przejmuję wszystkimi. Ukłucia zazdrości o Salto, o MonkeyG (ile dziewczyn do podobania się na raz jest legalne?), no ale uśmiechy do dziesięć, jak nie więcej, lat młodszego Toma Cruise'a nie dziwią przecież. Zresztą, młody i przystojny typ na zajęciach to na dobrą sprawę zdejmuje ze mnie całą presję, nie dość że nie jestem już jedynym rodzynem, to nikt już na mnie nie patrzy, bo i na co. Wywalam to z siebie drukowanymi wołami w notatnik, jadę wieczorem na zumbę. Jest tak sobie, nie drę ryjona wcale.
śr.
Ogólnie trochę lepiej. Na wieczorne zajęcia dociera ulubiona Rada, wulkan energii, moja ulubiona młodsza siostrzyczka. Nieźle mi tego dnia wychodzą rzeczy, robimy Mike'a Tysona, ruch wstępnie jakoś znany z zajęć u Cudownej, kilka miesięcy temu. Nawet na drugiej godzinie, kiedy wchodzi choreo, pamięć w miarę działa. Cieszę się, że była moja dance-sis i ogólnie nawet z siebie jestem zadowolony.
czw.
Oglądamy z Salty Supernatural, ostatnie sesje przed jej urlopem. Pewnie nie chciałoby mi się samemu, ale z kimś to jest dobrze spędzony czas. A sam to sobie obejrzałem w tym tygodniu Reachera. No i wziąłem się za książkę od Wiedzącej Czego Chcącej, stopniowo się wkręcam w tego Sandersona. Potrzebuję coś konsumować, żeby coś samemu robić, inaczej nie ma paliwa na słowa, obrazy, myśli.
Na treningu Cudowna prosi o więcej luzu. Cudowna, dla Ciebie chciałbym wszystko. Ale może nie będę na razie tłumaczył, że wprawdzie taniec jest fantastyczny, ale przede wszystkim pracuję tu nad jakimiś traumami, depresją, fobiami społecznymi.
Przed treningiem dziewczęta robią warkocze, żartuję że mnie też. Trzęsę się przy dotyku, to stres, choć Landrynę znam już te pół roku i lubię przecież.
pt.
Jazda po mieście za ciuchami na nagrywki u Cudownej. Ostatni trening, wylatywanie z choreografii. Z gówna bicza nie ukręcisz? Tom Cruise ma miejsce, niektórzy to mają fajnie, że nie muszą trenować, tj. moje godziny poszły w las, a byłem chyba jako jedyny na wszystkich, czyli ze dwa razy więcej. Nie potrzebuję się nad sobą tak znęcać. No i lubię typa, podziwiałem od początku, ma luz jak Rada.
so.
Nagrywki są ekstra. Nie idzie mi, ale tańczę wszystko, nawet jeśli w ostatnim rzędzie. Taki tam, statysta, zasłaniają mnie zawsze wymiatacze. Chodzimy w fajne miejsca w okolicy szkoły, nawet trochę małpuję na jakiejś bramce. Jest w tym dużo śmiechu i mało uśmiechów skierowanych tam gdzie w sumie może mimo wszystko powinienem? Nie po to tam jestem, bawię się pysznie.
Siedzimy na plaży później wszyscy, nigdy tak nie siedziałem nad Wisłą na plaży. Mam ochotę na siatkówkę w kółeczku (może to ten Tom Cruise robi takie skojarzenia), nie mamy piłki i ciężko powiedzieć czy moje palce, nieustannie kontuzjowane, wytrzymałyby taką zabawę. Może się odezwać do Bazyla i Herbacianej?
Idę później na zumbę, jestem kolorowy jak nigdy, wciąż w różowo-biało-niebieskich barwach Cudownej i mam poczucie że wszystko pięknie mi wychodzi. Note to self - luźniejsze ciuchy robią różnicę!
nie.
Słabo że przegapiam ostatnio zapisy na jogę, potrzebuję tego. Zumba u Damy Pchełek taka sobie, od kiedy wbijam raz na tydzień czy dwa, zapominam układy do piosenek i wtedy o wiele mniej mi się to klei. Za to fantastyczną jest nowa choreografia na commercialu u Cudownej, wiadomo. Mam wyrzuty sumienia że nie zostaję na drugą godzinę, ale skończył mi się karnet open, dopóki nie znajdę pracy potrzebuję być ostrożniejszy z finansami.
P.S. To fajne ilu ludzi nagle dostaje xywki! I wszystkich ich lubię!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.