poniedziałek, 29 marca 2010

Żadne tam dziewiętnaście wiosen

Pompa, nie wiem jak to działa, znaczy skąd zaczęto jej używać na określenie radosnej głupawki, że się z czegoś pompuje, że się łapie pompę. Zrobiła mi dzisiaj wcale nie taki lekki dzień, rozpoczęty już wczoraj niemożnością uśnięcia, to rozbraja psychicznie - słabo przespana noc przed poniedziałkiem. Wstawanie samo w sobie zawsze jest straszne, ale cały dzień udawania, że jest się żwawszym niż zombiak (ale zombiak bez celu, bo jak mają cel, to całkiem nieźle potrafią potrafią popylać przecież), to nie jest fajne. Przecież.

Znowu poszedłem na Rozdroże, chciałem w autobusie obejrzeć odcinek dostarczonego serialu na telefonie, ale choć telefon daje radę, słuchawki rady nie dają i wszystkie basowe odgłosy giną w szumie silnika. A więc męskie głosy też, a więc nie ma szans, bo to jest jakiś serial o glinie. To wziąłem się za książkę, ale tutaj z kolei poczęła mnie morzyć senność, czytanie przy szumie silnika tak właśnie na mnie działa. Podejrzewam, że może to mieć związek z maszyną do szycia, która szumiała mi nad głową przez połowę dzieciństwa i spało się smacznie, nauczyło. Może powinienem szum autobusu spróbować nagrać i puszczać do snu nocnego?

Książka schowana, zamykam oczy i usiłuję spać. Ktoś się dosiada, albo już wcześniej się dosiadł, dziewczyna i chłopak, dżentelmen, bo to ona siedzi. Gdyby była bez chłopaka, to bym się pewnie przyjrzał i pisał teraz o obiekcie, no ale na takie z chłopakami nie patrzę, jeszcze mi coś o dostawaniu kociej mordy powiedzą, straszne. Więc siedzą i rozmawiają, wyobrażam sobie, że pewnie mają gdzieś tak po dziewiętnaście lat, w sumie jedyne co widziałem, to fragment jasnego płaszcza dziewczyny i podobnej torebki. Chciała wziąć jego plecak, ale on bez plecaka - Jaki plecak? - tak pytał, kiedy chciała.

Nie usnąłem, bo chłopak zaczął mówić o momentach. To znaczy pewnie wcześniej zaczął mówić o dziewczynie, ale jakiejś nieobecnej i bliskiej jego duszy, sercu i tak dalej. Super, skoro najpierw pomyślałem, że pewnie mają po dziewiętnaście lat, to teraz doszła myśl, że ja też kiedyś tyle miałem. Jeszcze spokojna, nieinwazyjna, siedzę i uczciwie usiłuję nie słuchać, nie zwracać uwagi. Oczywiście wszyscy mądrzy ludzie powiedzą, że jeśli bardzo nie chcesz o czymś myśleć, to z miejsca poległeś, o niczym innym myślał nie będziesz. Pewne źródła donoszą, że zastępczo można w takich sytuacjach myśleć o piłce nożnej, ale ponieważ w ogóle się na niej nie znam - nie mogłem sprawdzić. Może słabo się starałem. Więc słyszałem dalej, kiedy mówił o momentach.

- Wiesz, było już kilka takich momentów, no szkoda, że przegapione, wiesz, albo ostatnio, oglądaliśmy film i po tym filmie już jej miałem powiedzieć, ale nie, i wyszedłem, ale z przystanku, takimi autobusami do niej dojeżdżam, już miałem do niej jechać, zadzwoniłem, ale nie odebrała, bo wiesz, ma coś z telefonem.

Bardzo dobrze, że ich nie widziałem, nie muszę tutaj dopisywać gestów w trakcie rozmowy, nie potrafię tego. A dziewczę podsumowuje tyradę moją myślą, którą staram się bardzo utrzymać w głowie, tak żeby nie wylazła z jakimś bezczelnym uśmiechem - Jakich momentów? Nie ma żadnych momentów, będziesz czekał na moment i wiesz, figa!
No i rozmawiają coś dalej, a ja pompuję, mam taką radochę, a jednocześnie tak bardzo usiłuję się nie śmiać, że wrzucam muzykę najgłośniej jak się da, żeby tylko ich nie słyszeć. No ale ziarno zostało zasiane, więc pewnie doskonale widać, jak krzywię wargi, jak usiłuję je mieć zasupłane. Na muzyce też się nie mogę skupić, choć ładna. Po prostu pompuję z typa, pompuję z siebie pięć lat temu (żeby chociaż etap filmu był, to by było uczciwe), no i oczywiście jestem pewien, że gość to już musi widzieć. Jestem prawie pewien, że on mówi do tej dziewczyny obok mnie patrz na niego, a ona się zaśmiewa, że nie, robię wszystko co mogę, żeby nie parsknąć, udaje mi się nie parsknąć, ale usta żyją własnym życiem, uśmiech wyrywa się na wolność. Znaczy przez jakieś kraty, nieudolnie, to musi naprawdę słabo wyglądać, w kreskówkach zawsze jest przedstawione jako sinusoidalna, rozedrgana linia ust. Przynajmniej w kreskówkach wygląda okej.

To już nawet mogłem spojrzeć na typa i może razem byśmy pompowali, może nie uraziłbym tych uczuć, no ale nie spojrzałem, poczułem tylko, jak wysiadają i wtedy dalej usiłowałem zasnąć. Tylko wiesz, jak to jest z uśmiechem. Dalej się śmiałem do siebie, i z sytuacji, dalej niby usiłowałem spać, bo po co mam oglądać tych ludzi wokół, którzy pewnie podpatrują z politowaniem na nieskoordynowane krzywienie warg. A może ktoś ze mnie pompował. Prawdziwą ulgę przyniósł dopiero przystanek - do domu szedłem uczciwie ucieszony, i takiż siedzę do teraz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.