Życie niewyśnione. Geometria świata (to bardzo lubię) i horoskopy, ezoteryka i sekty, religia i sens życia, ile tak można strzelać pojęciami? Szukasz czego, sensu dla siebie, czy sensu wyższego - strzelmy tu słowem uniwersalny. Na ile robisz to specjalnie, czy może w ogóle tego nie dostrzegasz? Albo ja przyuważyłem za wcześnie, może powinienem dopiero jutro, po tym, jak już się stanie co ma być, bo coś będzie przecież. Coraz mniej wierzę, że to będzie spotkanie, wiesz, za dużo się naoglądałem filmów, przecież naprawdę niewiele filmów oglądam, taki po prostu jestem.
Nigdy nie pisz pamiętnika, dziennika, a w każdym razie nie rób tego z dokładnymi, dziennymi datami, godzinami (godziny pewnie zacząłem pisać, kiedy zacząłem czytać blogi). Jeśli coś dzieje się po prostu na wiosnę, to dzieje się po prostu, zawiera się w pojęciu wiosny i rozmywa w nim jak widma w niepewnym czasie. Za to jeśli dzieje się w tym samym układzie dnia i miesiąca, wtedy tylko nabiera mocy, znaczenia, przestań używać słowa tylko, przestań składać tak banalne zdania. To może w ogóle przestań składać zdania, jeśli nie wolno popadać w ton, wiesz kto pierwszy użył tego słowa, ambonalny.
Dlaczego to zostało wtedy zapisane, czy to był sen Kasandry, czy to był niezbyt udany film, czy to był film niezrozumiany, czy ikrę trzeba mieć w sobie, na szczęście nie znam się w ogóle na filmach, więc nie wypowiadałem się zbyt szeroko. Obejrzałem, przetrzymałem, szło to. A może to był dobry sen, już mówiłem, że nie wiem zupełnie nic o tych złych, tylko widziałem kiedyś, jak wyglądają na zewnątrz.
Wiesz co? To nie jest tak, że mnie denerwuje brak słowności. Słowność była jednym z podstawowych pojęć w kontekście życia społecznego, to w końcu wszystko jest jakaś umowa. Podręczniki do WOSu, gimnazjum (tfu!). To nawet nie jest tak, że nagle irytuje mnie próżnia wieczorna, ona się zapełni, można nie usmażyć mięsa, oglądać serial o Glinie, gapić się w sufit. Tak się ten świat przelewa. Irytuje poczucie braku, czyli niespotkanie. Za szybko wydaje mi się, że coś mam...
Ała, to jest naprawdę wielkie zdanie, pierwszy raz tak o sobie myślę, to zebranie (czwartek, wiadomo, że mnie zebranie nie interesuje i myśli płyną) musiało się odbyć, skoro trochę jakby rozważam okolice miłego przeznaczenia i straszliwego fatum.
Za szybko wydaje mi się, że coś mam. Ała, jakie to jednak jest głupie, jeśli jednak chodzi o to, żeby pękło. Zdaje się, że Janerka raczej dorabiał teksty do pisanej muzyki, zdaje się, że to najmniej poważana jego płyta, zdaje się, że to właśnie jej słuchałem, a do historii podwodnych mam bliżej w kontekście filmu o żółtej łodzi, za to nie mam pojęcia, czy obie rzeczy mają inny jakiś wspólny, wynikowy związek z Lechem (Nie! Liczba odsłon rośnie! A to nie ten, nie ten!). Czy Erich Fromm wiedział jak żyć, jej wynik jest wciąż tą samą grą.
Z czego by wynikało, że do porządku dziennego przechodzi się zawsze z porządku dziennego, nawet jeśli ów był porządkiem podkurwionym. Dlaczego w jednym tygodniu jesteś dwukrotnie podkurwiony dokładnie tym samym brakiem? Może dlatego, że wcale nie był wyśniony.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.