Jechałem chyba po raz pierwszy eSKaeMką, to widać nawet po zapisie, na pewno obeznani ludzie inaczej to zapisują. Głaz rzucił pomysł, że Factory, bo on chce kupić buty, a ja np. mogę też chcieć coś kupić. ESKaeMka wygląda jak prom kosmiczny i ma się ochotę przez nią przebiec - szczeny w dół.
Głaz nie kupił butów, ja kupiłem spodnie w kolorze antracyt i jeszcze kazali nie prać w proszku, czyli nie wiem czy będę je w ogóle prał, ubierał i tak dalej, bo trzeba w płynie. Ale wiadomo, że chodzi o nowy kolor - nauczony.
Ożywiliśmy ostatnio lutownicą kilka par słuchawek i byłem zadowolony, ale tym razem złamały się przy słuchawce, czyli nie starczyło na za długo, jeśli nie znajdę zapasowych, to pozostaje kupno. W związku z tym podróżowałem komunikacją otwarty na wszelkie doznania słuchowe - ładna dziewczyna rozmawiała z mamą przez telefon, to brzmiało fajnie, że pięćset brutto zaklepane, oraz o jakichś lotach. Bardzo nie chciała głośno mówić o facecie, oczywiście nie wiadomo, o co pytała mama, ale takie stonowane odpowiedzi, wiesz, że ja do tego spokojnie podchodzę, widzę w sobie pozytywne sygnały, jest na dobrej drodze, spokojnie, wie, że lubię meksykańskie jedzenie, zostawił mi w lodówce tortillę.
Meksykańskie to takie ostre, nie? Nie lubię.
Wróciłem do domu i może jeszcze wyjdę na rower, niech to będzie pół godziny, co tam. Wywaliłem korki w identyczny sposób co w sobotę, tylko wtedy było jeszcze jasno - zalałem listwę wrzątkiem z czajnika. W sobotę krzywo chwyciłem kubek i jeszcze zanim chwyciłem, wiedziałem, że będzie krzywo. Poparzyłem się sam i te korki się obraziły za chwilę. Dzisiaj lałem wrzątek do kufla, czyli pomyślałem, że podobno do kufli się wrzątku nie leje, bo pękają i oczywiście spękał - to trochę inaczej niż przez ostatnie cztery lata. To spękanie jeszcze przyjąłem spokojnie, ale kolejne wysadzenie korków, no, wiesz co robił Muttley, żeby nie gorszyć dzieci. Łaszamaszakaszararara...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.