04/03/2009
M, podróż, plecaki z ogniwami, most nad przepaścią, winda z trzema osobami, więcej, problemy z odjazdem, dwie osoby urywają się na pierwszym piętrze, nie zauważam M, udaję, zmieniłem się, ona ma zauważyć, Smoczy, park, festyn, zielone koszulki ja, S i M, ziomalskie powitanie, maraton, drużyna, krzyczę do S patrząc na koszulki i nie na M. Festyn, występy, koncerty, wydurniamy się z S głośno, teraz zdaje się, że M mnie dostrzega na chwilę, woda, rusztowanie, podwieszany pociąg, przedstawienie zderzenie, ja się tego boję, fala jak z filmu uderzeniowa. Kebab keczup portfel Cytat.
Jakie fajoskie rzeczy się musiały dziać, ale zrozumiała jest już tylko ta szczeniacka chęć bycia zauważonym, jak z serialu dla nastolatków. Dobrze myślę o tym śnie, ciekawe, jak będę myślał o dzisiejszym, który mogę zapisać dokładniej.
Ona nie jest jakąś zwykłą dziennikarką. Wiesz, pęknięte rury i zakorkowane miasto. Ciężko ją znaleźć, bo raczej nie potrafi usiedzieć w miejscu i najbardziej interesuje się tą całą wojną. Więc tam szukam, chodzę pomiędzy niskimi białymi budynkami i pytam. Mówią, że jest trochę inna, dziwna. Że siedzi w samym środku tego wszystkiego.
Widzę trochę świata z góry, to bardziej mapa niż świat, są góry, jest wojna, szlaki i przełęcze. Tam widzę, gdzie ona jest, gdzie jest jej dom.
Wyruszam z oddziałem, to bardziej najemnicy niż żołnierze, nie trzymamy konkretnego szyku, idziemy przez pustynię. Dostaję broń, długi karabin, bo przecież każda para rąk się przyda. Już za chwilę skaczę w przepaść, a oni za mną, każdy zwisa na krawędzi, na jednej ręce. Przed nami przestrzeń, pod nami nie wiadomo, bo wszyscy patrzą w górę, w błękit nieba, tam są różne maszyny, samoloty, wylatują znad krawędzi. I otwieramy do nich ogień, ja strzelam pierwszy.
Jakie brzydkie otwieranie ognia do kogoś, przeskok do otwierania ognia dla kogoś. No!
Znajduję ten dom, a drzwi otwierają się dla mnie. Dom jest na półwyspie, to znowu widok na mapę, półwysep oddzielony od kontynentu górami, jak z gry, jak z mapy, w takie miejsca dostaje się daleko, głęboko w grze, to na ogół dosyć skomplikowane.
No tak, przy śniadaniu pojawił się temat FFVII, więc może koloryzuję. A może się przydał, żeby zapisać.
Więc ona otwiera i chyba nie mówi. Ma psa, jest noc, ale ten pies jest spokojny. Ja jestem zmęczony, w ogóle jestem tam, bo najwyraźniej nie ma innego miejsca. Nie mam gdzie iść. Ona wskazuje dla mnie łóżko, to nie jest jej łóżko, ale nie tak daleko. Jestem trochę spokojniejszy. Nie tak, że zupełnie, ale spokojniejszy niż przed chwilą na progu.
To w końcu całkiem blisko. No i ona patrzy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.